sobota, 1 czerwca 2013

Ekspresowe marmolady


Ten sposób na marmoladę przyszedł mi do głowy całkiem znienacka. Oglądałam na Kuchnia+ program o kuchni francuskiej. Właściwie nie spodziewałam się tam niczego dla siebie aż do momentu przepisu na lemoniadę, ale nie na taką jednorazową, tylko z możliwością przechowania na potem. Swego czasu kupiłam w Szwecji fajną marmoladę cytrynową, która była przeźroczysta z kawałkami skórki. W smaku wyśmienita-postanowiłam osiągnąć ten sam efekt robiąc ją samodzielnie. Pierwsza próba odbyła się z żelfixem i sokiem z cytryny-wyszło mętne i z goryczką. Niezłe, ale nie o to chodziło. Dopiero wspomniany przepis na lemoniadę otworzył mi oczy.
Czasem zadziwiające jest to, ile nie raz potrzebuję czasu, żeby znaleźć proste rozwiązanie. Za nim podam składniki jeszcze kilka słów komentarza. Zależało mi na bardzo naturalnym efekcie, bez chemicznych przeciwutleniaczy itp. które można znaleźć w żelfixach. Oczywiście idealnym rozwiązaniem byłoby zastosowanie pektyny, ja jednak nie posiadałam jej pod ręką, za to rzecz, którą ma chyba większość ( tak sądzę ) jest agar. Mój posiadał na opakowaniu opis proporcji, jakie są wymagane do poszczególnych wyrobów. Według zamieszczonej informacji, na 1kg masy dżemu powinnam użyć 10g agaru. I takiej proporcji się trzymałam. Oczywiście co owoc to inna historia żelowania.
27.09.2013 Udało mi się zdobyć pektynę. Polecam, bo konfitura wychodzi idealna. Jeśli przesadzimy z agarem, konfiturę można kroić w kostki, pektyna takich numerów nie robi. W tekście zamieszczam uaktualnienie przepisu z zastosowaniem pektyny.

Za nim przystąpimy jednak do głównego zadania, przygotowujemy słoiki. U mnie miały po 200ml każdy. Oczywiście umyte i osuszone.

Marmolada cytrynowa:
  • 2 średnie cytryny
  • 1 szklanka cukru/fruktozy/ksylitolu
  • 1 szklanka zimnej wody
  • 1,5-2g agaru lub 6g pektyny ( polecam pektynę zdecydowanie )
Cytryny dokładnie myjemy i wycieramy. Najlepiej przy pomocy obieraczki obieramy ze skórki, ale tak, aby pod spodem nie było białej warstwy lub była ona w znikomej ilości. Następnie kroimy wzdłuż lub pod kątem na cieniutkie paski.


Do garnka wlewamy wodę, dodajemy agar i mieszamy. Dorzucamy cukier lub inne sypkie "słodziwo", mieszamy i zagotowujemy. Jeśli używamy pektyny, dorzucamy ją najpierw do cukru i mieszamy, żeby pektyna nie porobiła się w grudki. Dopiero taką mieszankę wsypujemy do wody. W trakcie dorzucamy pokrojoną wcześniej skórkę i gotujemy przez ok. 2-3 minuty na średnim ogniu, żeby aromat się uwolnił. Ja dodałam jeszcze posiekaną drobno trawę cytrynową, ale nie jest to konieczne.


Odstawiamy do przestygnięcia, ale nie całkowitego. Jeszcze ciepłe wlewamy do słoika i zakręcamy. Jeśli chcemy, aby skórka była ładnie rozłożona na całej wysokości słoika, musimy co jakiś czas obracać słoik do góry dnem w trakcie stygnięcia.


Podobnie robimy marmoladę z pomarańczy czy grejpfruta, z tym że możemy dać tylko 1g agaru ( lub 6g pektyny ), a do pomarańczowej kilka kropel soku z cytryny dla lekkiego podkwaszenia, bo będzie za słodka.

Ciut inaczej ma się rzecz z malinami:
  • 80g malin
  • 1 szklanka cukru/fruktozy/ksylitolu
  • 1/2 szklanki zimnej wody + 1/2 szklanki soku z malin ( można też użyć gotowego syropu, wtedy pominąć słodzenie, dodać za to kilka kropel cytryny )
  • kilka kropel soku z cytryny
  • 1,5g agaru lub 6g pektyny
Nie miałam niestety syropu z malin, więc odmierzyłam sobie około pół szklanki owoców, zasypałam fruktozą i odstawiłam w cieple na całą noc, żeby puściły sok. Może być, że musi postać dłużej. Powstały syrop przelałam do szklanki i uzupełniłam resztę wodą. Chodziło mi o uzyskanie klarownego efektu.


Do garnka wlewamy mieszaninę wody z sokiem, dodajemy fruktozę i agar. Oczywiście w przypadku użycia pektyny zamiast agaru, pamiętamy o uprzednim zmieszaniu jej z fruktozą na sucho. Jeśli robimy z gotowego syropu to jak wspomniałam, można darować sobie słodzenie. Wtedy ewentualnie rozrobić pektynę w niewielkiej ilości zimnej wody i dopiero dodać, jeśli używamy właśnie pektyny zamiast agaru. Gotujemy przez ok. 2-3 minuty, dodając pod koniec pozostałe maliny, żeby jeszcze zdążyły się lekko podgotować, ale nie za bardzo. Owoce mają być nierozmiękczone. Lekko studzimy, przelewamy do słoika i reszta jak wyżej.
Kiedy wszystko ostygnie na tyle, żeby dało się schować do lodówki, wstawiamy do schłodzenia i całkowitego przestygnięcia.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz