wtorek, 23 kwietnia 2013

Masło raw z orzechów laskowych



Było raw migdałowe, czemu nie z laskowych? :) A jaka dobra z niego nutella! :)

Składniki ( na pełny 200g słoik ):
  • 2 szklanki orzechów laskowych
  • 1/6 szklanki mleka roślinnego, najlepiej z orzechów laskowych
Orzechy zalewamy wrzątkiem na godzinę ( tu dodam uwagę po czasie: można zalać wodą ciepłą, niekoniecznie wrzątkiem. Swego czasu dostałam słuszną uwagę o negatywnym wpływie wysokiej temperaturze na orzechy i migdały, zatem woda ciepła też jest ok. Do 70 C, ale skoro raw, to 42C max ). Następnie odsączamy, wykładamy na blachę i wstawiamy na termoobieg 50C ( na 42 C też wychodzi ) na ok. 15 minut. Ciepłe, osuszone orzechy mielimy partiami w młynku do kawy. Można też użyć blendera, ale musi być faktycznie o dużej mocy, żeby sobie z tym poradził.


Zmielone na mąkę orzechy wykładamy ponownie na blachę i suszymy przez kolejne 5-10 minut. Polecam raczej 5 minut. Tak uzyskaną mąkę ponownie mielimy w młynku. Czas mielenia minimum 2 minuty i więcej. Jeśli nie jest mocno przesuszona, powinna już utworzyć się pasta.


Jeśli jest jednak problem, możemy się wspomóc ilością mleka roślinnego, którą podałam i wówczas otrzymamy coś o konsystencji marcepana, dające się smarować.



2 komentarze:

  1. Nie rozumiem czemu służy najpierw moczenie orzechów przez godzinę, a potem ich suszenie w piekarniku. Owszem, moczę orzechy przed jedzeniem, ale na całą noc, gdy używam do śniadania, gdyż tak są lepiej przyswajalne, lecz w tym przypadku nie rozumiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To masło robiłam takim sposobem jak migdałowe, które uzyskałam przez zupełny przypadek. Chciałam uzyskać mąkę, ale kolejne rozdrobnienia i suszenia doprowadziły po zmieleniu do powstania lejącego się masła. Nie jestem geniuszem technologi, ale dzięki temu wywnioskowałam, że rozpulchnienie orzecha/migdała najpierw, a potem uprażenie ( a właściwie podgrzanie ) pozwala lepiej wydobyć wszystkie oleje siedzące w zakamarkach orzecha. A żeby po samym namoczeniu nie było zawartości wody, to ją po prostu odparowuję w tym piekarniku, pozostawiając samego suchego, ale już nie ususzonego orzecha. Ile w tym tak na prawdę racji, nie wiem, niech wypowiedzą się mądrzejsi :) W swoich staraniach w każdym razie nie osiągnęłam takiego efektu po samym namaczaniu, nawet całonocnym, jak po namoczeniu i podgrzaniu. Mogę się oczywiście mylić, przecież jeszcze jest czynnik taki jak moc blendera :)

      Usuń